Jaś – kościół
Jaś z kolegą i babcią przychodzą do kościoła.
Kolega Jasia mówi “moja, wina moja, wina moja bardzo wielka wina” a Jaśmówi
“babci wina, babci wina, mojej babci wielka wina.c
Jaś z kolegą i babcią przychodzą do kościoła.
Kolega Jasia mówi “moja, wina moja, wina moja bardzo wielka wina” a Jaśmówi
“babci wina, babci wina, mojej babci wielka wina.c
Ojciec po długiej i dość jednostronnej dyskusji z teściową kieruje prośbe do syna:
- Jasiu przynieś proszę, babci krem do ust.
- Tato – pyta syn – a który to jest?
- Ten z napisem “Kropelka” – odpowiada poirytowany ojciec.
Babcia mówi do Jasia:
- Ja też kiedyś chodziłam do przedszkola.
- A kiedy?
- Dawno temu.
- Bardzo dawno?
- Bardzo.
- Gdy byłaś jeszcze małpką?
Nauczycielka:
- Kazałam wam zrobić przez weekend dwa dobre uczynki. Jasiu, opowiedz nam o swoich czynach.
Jasio:
- W sobotę pojechałem do babci i babcia bardzo się ucieszyła. A w niedzielę wyjechałem od babci i babcia jeszcze bardziej się ucieszyła!
Do rodziny Fąfary przyjechała teściowa. Stęskniony za babcią Jasio próbuje usiąść na kolanach.
- Jasiu, usiądź obok mnie na krzesełku.
- Dlaczego?
- Bolą mnie nogi. Musiałam z dworca iść na piechotę.
- Na piechotę? Przecież tato powiedział, że babcię diabli przynieśli.
Jasio pyta babcię:
- Babciu czy byłaś szczepiona na choroby zakaźne?
- Byłam, a dlaczego pytasz?
- Bo ile razy do nas przychodzisz tato mówi: “Znów tę cholerę do nas przyniosło!”.